wtorek, 23 kwietnia 2013

Nim pierwszy sąsiad zacznie... :)

…a właściwie tylko jeden. Przynajmniej ja nie słyszałam tutaj jakiegoś konkurenta przekrzykującego mojego Sąsiada o piątej rano. Muszę przyznać, że chociaż nie widziałam go na własne oczy, to od razu się wkupił w moje łaski.

No bo hej, kto by przypuszczał, że w „wiosce”, która wioską jest tylko z nazwy, bo nie znajdziemy tutaj błota, ani dziur (wszędzie asfalt), w kupę też nie da się wejść, a akurat będzie kogut! Na miłość boską, tyle razy nocowałam u ciotki na wsi, prawdziwej, polskiej i koguta nie słyszałam, a tu coś nieprawdopodobnego, taki sąsiad!

Piszę więc zaraz przed jego koncertem, a chwilę po wysłaniu B. do pracy. Mieli mnie powitać czerwonymi dywanami, był jeden malutki, ale nie narzekam i tak jestem mile zaskoczona, że cokolwiek było:). Przywitanie można zaliczyć do bardzo miłego jeśli chodzi o rodzinę B., natomiast jeśli chodzi o psa, owczarka o wdzięcznym imieniu Hunter, zrodziła się miedzy nami miłość, a raczej między nim a mną, bo o odwrotności nie można powiedzieć. Zwierzę jest młode, chciwe i bzyka wszystko co się rusza, od kanapy na dole po mnie(a przynajmniej chciałby ale ja cierpliwie zapewniam, że chłopaka mam i musi się z tym pogodzić.)
Kotałek zestrachany na początku, po chodniku chodzi jak dynamo do deskorolki. To znaczy wygląda jak deskorolka, płaski i nisko, ale deskorolka jeździ , a kot się czołga. Z czasem jednak, jak już się zadomowił na piętrze, zaczął warczeć na Huntera jak tylko ten zbliżył się do naszego gniazdka. Tak, mój malutki kociak warczy na OWCZARKA. W dodatku chce się na niego rzucać – kto by pomyślał, że w takim małym ciałku taki duży duch!
Rozpakowywałam się wczoraj dzień cały i rzuciłam hasło, że mogę zrobić obiad, po czym się zestresowałam jak idiotka i weszłam do sklepu, ze łzami w oczach, bo nawet nie pamiętałam, przepisu na pomidorówkę. Na pewno jednak napiszę jak mi poszło, spokojnie.
Napisałabym więcej, ale kto mnie zna, wie, że ranny ptaszek ze mnie kiepski. Sąsiad zacznie zaraz koncert, może się zdążę zdrzemnąć jeszcze chwileczkę:).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz