piątek, 10 maja 2013

Uważaj o czym marzysz...


…bo to faktycznie może się spełnić. Zabawne, że do tej pory traktowałam to powiedzenie z dość sporym przymrużeniem oka. Jednak od pewnego czasu moje podejście się zmieniło, a po wczorajszych rewelacjach, wiem to na pewno, nie szybko się odmieni:).
Z marzeniami jest jak z zawieraniem paktu z diabłem. Teoretycznie, marzenia się spełniają, a w praktyce wychodzi to trochę nie do końca tak jak sobie zaplanowano, bo, nie do końca sprecyzowało się te marzenia.
I tak, patrząc na siebie teraz, przypominając sobie siebie, powiedzmy, pół roku, dwa czy trzy lata temu, odkrywam, że faktycznie, sporo moich marzeń się spełniło, w tym trzy z głównej piątki. Co prawda, nie do końca je musiałam kiedyś sprecyzować, ale nie powinnam narzekać:).
Wiem, że nie pisałam długo, nawet mój B., z żalem, przypominał mi, że kolejny dzień nie ma nowego posta(B. jest moim bardzo wytrwałym czytelnikiem), ale sprawy przybrały naprawdę szybki obrót, co poskutkowało moją weną, jednak szykuję w ramach rekompensaty historię moją i B. czyli trochę romantyzmu:)