poniedziałek, 22 lipca 2013

Nadrabianie zaległości.


 6. Obsession - Czyli lakiery do paznokci. Ci co mnie znają nie powinni być zaskoczeni;p

 7. Changes to come - Obviously, nasz mały dinozaur:)

8.  Routine - Czyli co tygodniowy wypad na Flohmarkt i przeglądanie wszystkich możliwych filiżanek w poszukiwaniu Rosenthala dla mamy. Tą udało mi się znaleźć w ostatnią niedzielę:)

9.  Someone you love - Czyli ten mój kochany, wstydliwy, złośliwy, ale jakże uroczy, słodki i zabawny!

 10. Childhood Memory - Zdecydowanie wata cukrowa:) Baj de łej, czy ten urwany kawałek nie przypomina Wam tego królika z obrazka?:)

11. Something blue - Bardziej niebiesko w moim życiu zaczyna się robić dopiero odkąd poinformowano mnie, że całkiem do twarzy mi w pewnym odcieniu. Niezmiennie jednak, ta paczka chusteczek po kocie, B., i kilku innych rzeczach jest najbliżej mnie odkąd moim życiem rządzą hormony. Tu, podczas oglądania Supernatural. Tak, SPN mnie wzrusza. :P

12. Sunset - Lepszego zachodu słońca niestety nie dało się uchwycić, ale biorąc pod uwagę jak światło pada na Domek sąsiadów jest to zdecydowanie zachód:)

13. Cannot Live Without - Kociałek oczywiście, chociaż nie daje spać bo miauczy, poluje na wędline z blatu i jest gotowy walczyć z folią aluminiową o Bartkowe kanapki do pracy, chociaż jest strasznie upierdliwy, zrzędzący, złosliwy a na psa warczy jak dobermann, nie wyobrażam sobie życia bez niego.



Jesli chodzi o pozostałości, właśnie dziś zakupiłam pierwsze ciuszki ciążowe:) A poza tym planowanie, planowanie i jeszcze raz planowanie, w końcu ślub coraz bliżej! Dzięki Bogu, mieszczę się dalej w kieckę ślubną:)

wtorek, 9 lipca 2013

Trochę zdjęć i 30DPC.

Wciągnęłam się w Supernatural, jestem już w połowie trzeciego sezonu. Co prawda nie mogę za dużo oglądać wieczorem, akcja trzyma tak w napięciu, że boję się niemal jakbym oglądała jakiś horror. Może to hormony.

Tymczasem, nadrabiając nieobecność, trochę zdjęć.

Praca nad Wymarzoną Sypialnią prawie wre. Mamy już ściany i wykładzinę, brakuje listew i mebli.
Nie posiadam zdjęcia "przed", na "po" jeszcze za wcześnie, są za to "w trakcie":



Jak widać, jest dużo gratów, nie wieszam nawet lustra, bo dodatkami zamierzam zająć się, jak już wszystkie kartony będą opróżnione.:)


Kociałek za to bardzo sobie chwali nowy pokój:).


A tu, sąsiad z dołu, pamiętający zresztą moje początki z B., zaczął nas odwiedzać regularnie. Akurat kiedy kotów w moim otoczeniu za dużo być nie powinno. Na obydwa zwierzaki wołam teraz "Toksoplazmoza". 

Hunter też nie mógł tego spotkania przepuścić, niestety, Toksoplazmozy przegoniły go zanim zdążyłam zrobić zdjęcie.



Od jutra, razem z Zu, startujemy z 30 Days Photography Challenge. Jeśli ktoś chce zobaczyć dokładnie na czym polega, zapraszam na bloga Zu.
To wszystko na dziś:)