wtorek, 3 grudnia 2013

Tydzień 32.

1. Zauważyłam, że mogę zmieścić coraz mniejsze porcje. Mój apetyt się jednak ze mną nie zgadza i zjadam wielki talerz obiadu nawet jeśli zajmuje mi to godzinę.
2. Zaczynam coraz poważniej rozglądać się za rzeczami, które mogę spakować do torby do szpitala i okazuje się, że dalej jest mnóstwo rzeczy na liście "do kupienia".
3. Na szczęście, jeśli chodzi o dziecięcą wyprawkę, został nam dziecięcy śpiworek, sterylizator i jakiś otulak. Całą resztę możemy zakupić potem:).
4. Moja Maleńka lubi widocznie kopać tych, którzy przykładają głowę do brzucha. Pierwszy był B., jakiś czas temu, w tym tygodniu KP oberwała w ucho. Coś czuję, że niezłe ziółko tu się kroi. Po tacie na pewno ;).
5. Przyszła również paczka od kuzynki Juju. Jak się okazało trzeba przeorganizować szafę, nie będzie przesady, jeśli powiem, że ciuszków jest tak co najmniej 4 razy więcej. Ba, na pewno więcej.
6. Stąd też, pomyślałam, że to dobry czas by ogarnąć się za pranie, naturalnie, w delikatnym proszku. Miałam to zrobić jakoś za dwa tygodnie, ale sytuacja szafowa mnie zmusza, poza tym już chyba każdy przyjął za pewnik, że do Sylwestra Mała będzie z nami. Swoją drogą, ciekawego psikusa nam zrobi, jak wytrzyma do połowy stycznia:P.
7. Moje poranki wyglądają tak, że jeśli się już obudzę, to pierwsze co robię, wyskakuję z łóżka do łazienki, a potem czym prędzej do lodówki, bo okazuje się, że w brzuchu buuuurczy strasznie i muszę koniecznie zjeść szybko jakiś jogurt, żeby potem, za godzinkę, spokojnie pomyśleć o śniadaniu.
8. O ile dalej śpię długo, o tyle nie jestem w stanie w nocy zasnąć, bo ni jak nie idzie się tym cielskiem ułożyć, co bardzo frustruje jeśli człowiek jest mocno zmęczony (a zazwyczaj jest). Często kończę walkę z łóżkiem gapiąc się ze złością w sufit, albo patrzę na śpiącego B., co z kolei sprowadza się do różnych dziwnych przemyśleń. ;)
9. Z racji, że patrzenie pod nogi jest w moim przypadku od jakiegoś czasu niewykonalne, potykam się i depczę co się da. Nawet duże psy i tłuste koty. Mąż zamierza zrobić mi psikus i tego ostatniego podstawić jak będę siadała. Dowcipniś.
10. A tak wygląda pedicure kobiety w ósmym miesiącu ciąży, kiedy mąż nie chce pomóc, a jej wstyd prosić kogoś innego:


1 komentarz:

  1. ale cudny kociak:))) Najważniejsze, że mąż się postaram i chiał dobrze:))

    OdpowiedzUsuń