poniedziałek, 9 grudnia 2013

Tydzień 33.

1. Dostałam w żebra - nareszcie!
2. Jak również opierdziel za picie niewystarczającej ilości wody. Możecie nazwać mnie wyrodną matką, ale jeśli nie mieliście dobrych nawyków przed ciążą, ciężko jest nadrobić to wszystko.
3. Nasza "Kruszynka" zwolniła trochę tempo wzrostu, ale waży dwa i pół kilo.
4. Biorąc pod uwagę częstość występowania zgagi, gęstość włosów odziedziczy po mnie:)
5. Nieuchronna liczba nadeszła.
6. Syndrom wicia gniazda się załączył, czyli remanent w szafkach, dekoracjach i w ogóle wszelkie procesy by było u nas bardziej domowo:).
7. Pępek oficjalnie wylazł.
8. Golenie nóg wymaga coraz więcej zachodu.
9. Nie wiadomo czy to przez ciążę czy przez tarczycę, ale mam na zmianę jeden dzień energii przeplatany z dniem, w którym jestem niczym miś zapadający w zimowy sen.
10. Zaliczyłam kilka spacerów, dysząc jak pies i wyglądając jak buka, ale można odhaczyć:).


1 komentarz:

  1. dużo zdrowia dla Ciebie i maleństwa :) i przyjemności na święta :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń