niedziela, 5 stycznia 2014

38 Tydzień.

1. Wrócił mi smak chyba, jako, że kebab spowrotem jest zjadliwy. Właściwie to mało powiedziane, jest boski!
2. Syndrom "wicia gniazda", po świątecznym lenistwie, oficjalnie wrócił:)
3. Zabijam czas jak się da, z racji, że jeszcze tyyyyyyyyyyyyle przede mną. Jakoś nie czuję, żeby coś szybciej zaczęło się dziać. Chociaż do Sylwestra jeszcze miałam nadzieję:)
4. Czuję za to jak nisko jest J. i jak w nocy uaktywnia się miażdżąc mi pęcherz i obijając o jajniki.
5. Z racji, że zajmuje miejsce w brzuchu po lewej, kiedy leżę na prawym boku, zdarza mi się poczuć jej stópki kopiące w bok, jakby chciała dać mi do zrozumienia, że jej nie wygodnie, cudowne uczucie:)
6. O ile w zeszłym tygodniu nie mogłam się doczekać wręcz porodu, tak teraz wcale mi się nie śpieszy. Stres z nim związany na nowo się pojawił.
7. Znowu też mieliśmy wycieczkę na porodówkę, bo na kontrolnej wizycie serce J. za szybko biło.  Znowu i znowu w szpitalu wyniki okazały się książkowe. Na wszelki wypadek jednak mam się jeszcze pojawić na kotrolne KTG w niedziele.
8. Z racji, że Mała wg wyliczeń mojej pani doktor waży 3700, trzeba było się zastanowić nad wcześniejszym wywoływaniem porodu lub cesarką. W szpitalu jednak nie bardzo chcieli podejmować już jakąkolwiek decyzję zasłaniając się możliwym błędem w obliczeniu wagi. Niby rozumiem, ale błąd może być w dwie strony w końcu no nie? Sugerowano jednak bym pomyślała o próbie rodzenia naturalnie, mimo wszystko.
9. Powyższe spowodowało spanie do 10 i do 4 zastanawianie się co to będzie. Tym bardziej, że podczas kontroli mielismy okazję usłyszeć obok rodzącą kobietę. Brzmiało dość przerażająco.
10. Mówiłam, że zakupy mnie przerażają? Strasznie! Jak spojrzę na szafę, jej marną zawartość, dodam do tego kolor moich włosów i w ogóle, to myślę, że do zestawu brakuje mi tylko fartuszka i podkrążonych oczu. A nie, tylko fartuszka. Pomnóżmy to przez terminy jakichkolwiek zakupów ciuchowych w najbliższym czasie. Ach, no tak, nie da się mnożyć przez zero.

2 komentarze:

  1. piękna mama :)
    pomyślności, dbaj o sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję za komentarz i czekam na nowy post u Ciebie :)
    pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń