sobota, 18 stycznia 2014

40 Tydzień.

1. Bezsenność miesza się z sennością. Wiem jak to dziwnie brzmi, ale z samym zaśnięciem mimo zmęczenia mam trudności, wiercę się tylko z boku na bok, ale jeśli już zasnę, mogłabym spać i spać.
2. Malutką czuję już bardzo nisko, sprawia mi wręcz ból kiedy muszę się przekręcić, pachwiny również dają się we znaki. Oczywiście, biorąc pod uwagę, że znam powód takiego bólu, traktuję go nieco mniej poważnie:)
3. Miałam kilka dni, w których wyczuwałam rzadsze ruchy płodu, stąd , uraczyłam kolejną wycieczkę do szpitala na kontrole, z której wyszłam sfrustrowana, że dalej nic się nie dzieje, ale za to z numerem telefonu i wizytą(w końcu)u lekarza, który ma odbierać mój poród.
4. Wizyta na szczęście wyjaśniła wszystko, ale czekając w poczekalni strasznie się denerwowałam, bo okazało się, że owy specjalista, mimo wieku 40+ spokojnie mógłby grać rolę w "Pięćdziesięciu Twarzach Grey'a". Rozumiecie, że rozbierać się przy takim ciachu było ciężko, nawet dla szczęśliwej mężatki. :P 
5. Nasza J.  przebiła wszystko, jako, że komputer wyliczył cztery i pół kilo. Moja mama złapała się za głowę(właściwie rozmawiałam z nią przez telefon, więc nie widziałam, ale tak przypuszczam)i powiedziała, że to dwa kilo więcej niż mój brat i, że chyba upadłam na głowę hodując takiego wielkoluda. Jakbym miała jakikolwiek na to wpływ !:)
6. Wobec powyższego, została podjęta decyzja co do tego jak będę rodzić. Muszę przyznać, że bardzo się obawiałam, pamiętając moją ostatnią rozmowę z lekarzem(na szczęście innym)w szpitalu, naciskania na jakiś konkretny sposób, na szczęście zostałam potraktowana bardzo profesjonalnie, wyjaśnione zostały mi wszelakie wątpliwości oraz opisane wszystkie możliwości i na prawdę, chyba to mnie najbardziej uspokoiło, w końcu wiem co i jak, nie martwiąc się co będzie jeśli za chwilę dostanę skurczy.
7. Skurcze jednak się nie zapowiadają, nie przejmuję się mimo to, bo wiem, że to już ostatni tydzień mojej ciąży :). Strach ustąpił podnieceniu i nie mogę się doczekać aż w końcu, razem z B., przytulimy nasze maleństwo, a jednocześnie wydaje mi się to naprawdę bardzo abstrakcyjne, że już nie długo, zobaczymy noworodka, który mieszka teraz w moim brzuchu. W sensie, tam NAPRAWDĘ coś jest!
8. Zaopatrzyliśmy się też w przewijak, długo zastanawiając i podejmując decyzje w ostatniej chwili. Nie chcieliśmy kupować takiej szafki, uznaliśmy to za zbyt duży wydatek, w dodatku, nie znaleźlibyśmy miejsca już na niego, ale kompaktowa wersja dołączana do łóżeczka była w sam raz.
9. Cieszę się, że jestem w ciąży i w ogóle, ale już myślami jestem przy pierwszych ćwiczeniach i powrocie do wagi. Sporo się nazbierało tu i ówdzie, toteż mimo woli zastanawiam się czy i jak szybko uda mi się pozbyć nadprogramowych kilogramów.
 10. Nadszedł też dzień sprawdzania fotelika, poprawiania pościeli, oglądania ciuszków i ostatnich porządków. Dużą radość sprawia myślenie, że już niedługo, już wiadomo kiedy, Kogoś przykryjemy kołderką, przy kim przyciszymy telewizor. Wzruszam się na samą myśl:):).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz