czwartek, 2 stycznia 2014

Ulubieńcy 2013.

Lubię oglądać ulubieńców, stąd zdecydowałam się poświęcić temu post.  Jednak ani ja nie jestem wybitną testerką (kto wie co będzie kiedyś?), ani ten blog nie bardzo kosmetyczny, stąd i ulubieńcy nie miesięczni, ale roczni.
Ot tak, dla dzielenia się wiedzą bo i ja dzięki takim recenzjom odkryłam kilka perełek. :)





I malowanie brwi i kresek nigdy nie było łatwiejsze :)


Nakladana pod prysznicem na mokre ciało, które potem jest delikatnie osuszane  ręcznikiem. Pięknie pachnie doskonale nawilża, w moim przypadku sprawdziła się lepiej niż jakikolwiek balsam. Nawet w ciąży.



Przypomina taką do pleców w wersji mini:). Poprawiła moją skórę niewyobrażalnie od pierwszego uzycia, przestalam prawie używac peelingów. Myję nią twarz raz, dwa dziennie, ale nie mniej niż trzy razy w tygodniu, delikatnymi okrężnymi ruchami. Do tej pory nie miałam żadnych podrażnień, nawet najmniejszych i mogę ją polecić każdemu w ciemno.



Jednym się sprawdza, innym nie. Moje paznokcie zmieniłam w idealne. Niestety wróciły do starego stanu kilka miesięcy po jej odstawieniu, ale uważam, że i tak warto:)



Zostawić trzy minuty na włosach po czym spłukać. Ot cała filozofia, która sprawia , że moje włosy są jak po wizycie u fryzjera. I to wcale nie w cenie tej profesjonalnej :)



Dla tych którzy nie mają wprawy z kolorowymi pudrami sypkimi (na przykład ja). Wspaniale utrwala makijaż i matowi skórę, zdecydowanie moje największe odkrycie:)



Ciekawe co odkryję w tym roku:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz