wtorek, 25 marca 2014

Rzeczy, które nauczyłam się jako kura domowa.



1. Firanki zawieszać najlepiej na mokro.

2. Noże ceramiczne to zbawienie, zwłaszcza, jeśli normalnie krojenie wszystkich składników zajmuje Ci za dużo czasu, albo coś pozornie "ciężko się kroi" i na samą myśl o tym chce się płakać.

3. Jeśli nawet ogórkowa była Waszą ulubioną zupą, po przetarkowaniu kilku kiszonych, nie można na nią patrzeć.

4. Sprzątanie częściej to sprzątanie dla leniwych. Kto w końcu chce raz w roku szorować piekarnik pięć godzin, skoro raz w tygodniu można go po prostu przetrzeć?

5. Mrożenie składników lub kupowanie mrożonych warzyw to też gotowanie dla leniwych. Ale jest równie pyszne i prawie tak samo zdrowe, a jeśli do tego zajmuje mniej czasu, to można częściej gotować zdrowe obiadki zamiast zamawiać pizze. Bilans wychodzi na zero, albo nawet lepiej:).

6. Może i wcześniej nikt nie chciał, żeby rodzice wtrącali się w życie, ale kiedy trzeba samemu wszystko ogarniać domowe obiadki od mamy są zawsze w cenie. Zwłaszcza jeśli owa mama ugotuje porządny zapas na miesiąc. To tak, jakby przyszła wiosna w środku zimy:)

poniedziałek, 24 marca 2014

2.




Tym razem piszę nieco z opóźnieniem, ale moja "młodzież" mnie absorbuje na tyle, że wieczorami marzę o łóżku i tajemniczym panie Morfeuszu(Nie martw się B., to żaden kochanek!). Otóż dokładnie cztery dni temu J. skończyła dwa miesiące. Kiedy napisałam notkę o tytule "1.", zastanawiałam się jak wiele się zmieni i czy będzie o czym pisać w kolejnym miesiącu. Naturalnie zmieniło się wiele, a mojej miesięczniary nie idzie już poznać.