wtorek, 3 czerwca 2014

W poszukiwaniu rozrywki.

Straszna rzecz się stała.
Okazało się, że trzy sezony "Hart of Dixie" to jednak nie tak dużo i już zdążyłam je obejrzeć. Może  "już" to nie jest najlepsze określenie biorąc pod uwagę te kilka miesięcy, ale gdyby nie liczyć przerwy na rodzenie i oswajanie się z nowym domownikiem, byłby to naprawdę krótki okres czasu.
Akurat zgrało się to z końcem kolejnego sezonu "Supernatural", a i "Dwóch i pół" niewiele już zostało. Po krótkim acz intensywnym rozpaczaniu, postanowiłam wziąć się w garść, bo przecież jakoś odchamiać się od czasu do czasu trzeba, nawet jeśli oznacza to skrócenie czasu snu.



Teraz przerabiam każdego wieczora odcinek pilotowy kolejnego serialu, by znaleźć coś co skutecznie ukoi mój ból i żal. Niestety chyba nie do końca przetrawiłam stratę, bo jakoś nic do tej pory nie wydaje się godnym zastępcą. "The Mindy Project" ma zbyt irytującą główną bohaterkę, "Pretty Little Liars" denerwuje mnie tym "A" i wiecznymi dramatami bez równowagi z tymi dobrymi rzeczami, "Awkward" to samo, poza tym nie daje mi spokoju myśl, że to może być moja córka, na "Grę o Tron" nie bardzo mam humor. "Cougar Town" bardzo mnie zaciekawiło, wcale nie dla tego, że utożsamiam się w jakiś sposób z lekko stukniętą, czterdziestoletnią rozwódką. Ona ma lepsze ciało niż ja teraz.

Nawet nie zamierzam sprowadzać myśli na te tory.
Zamierzam spędzić cudowny wieczór, na lekkich komediach, obudzić męża do pracy, a potem  zapaść w mój spokojny, przerywany ząbkowaniem i kocim zawodzeniem, sen.

Niemniej, serialowe lub filmowe propozycje, mile widziane.
Dobranoc!

1 komentarz: