piątek, 25 lipca 2014

Wishlist.



Ostatniego czasu prawie wszyscy robią chciejlisty i muszę przyznać, że oglądam je zawsze z zaciekawieniem, stąd postanowiłam sama takową zrobić. Ponieważ jednak jestem zakupoholiczką ostatnio tylko w temacie dzieciowych artykułów, nie będę się porywać broń Boże z comiesięczną serią. Miała być półroczna, ale jednak spróbuję wersji kwartalnej, choć podchodzę do niej z dużym sceptycyzmem.







1. Obudowa na telefon.
I to nie byle jaka. Jak widzicie powyżej, jest ona zdobiona zdjęciami z Instagrama. Dobór zdjęć jest dowolny, podobnie jak ułożenie ich, dodatkowo, po skończonym wybieraniu, możemy nałożyć filtr, by efekt końcowy był bardziej spójny. Fajna sprawa, jednak cena tej przyjemności, do tej pory mnie powstrzymuje. Casegram.


2. Biurko.
Moje wymarzone mini biureczko z Ikei. Och, już oczami wyobraźni widzę jak ono pięknie się będzie prezentowało po naszym przemeblowaniu. Nie sądziłam, że po wpisie z inspiracjami, uda mi się tak szybko znaleźć to, czego potrzebuję, a tu proszę. Biurko Ikea.

3. Bransoletka.
Zupełnie nie wiem czy to ten dobór kolorystyczny, czy współgranie ważki z kryształkami Pana S., ale kompletnie się w niej zakochałam i ta miłość trwa już jakiś czas, za każdym razem gdy powracam na stronę by Dziubeka. Wydaje mi się, że będzie pięknie wyglądać na dłoni, zwłaszcza na moim bladym niczym arystokratycznym nadgarastku, i nawet obdarty manikiur nie będzie w stanie umniejszyć tego widoku. Bransoletka.






4. Meliski.
Jedni kochają inni nienawidzą. Ja przez długi czas nie mogłam na nie patrzeć i zastanawiałam się "skąd ten szał?". A więc, drogie Panie, być może są niewygodne jak cholera, cały pic polega na tym, że podobno pachną. Obłędnie, chociaż nigdzie nie jest napisane czym. Legenda głosi, że ten zapach jest cały czas. Korci mnie więc by sprawdzić, czy to zwykłe gumiaki, czy faktycznie coś godnego uwagi. Jak na kota w worku poczekam chyba na przecenę. Meliski Dorothy Perkins.

5. Dolce Gabbana - L'imperatrice
Odkąd powąchałam kiedyś w Douglasie czy innym takim, przepadłam. Pamiętam, że takie doznanie przeżyłam kiedyś tylko raz, przy spotkaniu z The One, również D&G. Co prawda teraz, po kilku latach, już mi przeszła fascynacja, ale jeśli chodzi o L'imperatrice.... Kiedy raz się sztachnę, nie mogę przestać o nich myśleć cały dzień. Perfumy D&G.

6. Stół.
Czarny koń, można by powiedzieć, dlatego, że nikt nie wierzy mi, że będę w stanie wygospodarować aneks jadalny w sypialnio-dziennym. Nikt, poza mną naturalnie, ale ponieważ ja jak się uprę to się uprę, mam nadzieję pochwalić się niedługo piękną zastawą na moim nowym stoliku. A gdyby ta opcja okazała się jednak niewykonalna, jest na szczęście dostępny ciut mniejszy mini stolik. Pięknie by się komponował z mini biureczkiem. Ikea.



Kto wie, może jednak uda mi się w trzy miesiące wyczarować chociaż(albo aż) połowę ? A może ktoś kiedyś postanowi tu zajrzeć, natknie się na ten post i zrobi mi niespodziankę? No dobrze, wszyscy wiemy, kogo mam na myśli i, że niedługo przypada nasza rocznica ;).

2 komentarze:

  1. ijaaaaaaaaaaa chce tą obudowę !!!!!!!!!!! już wskakuje na stronkę i szukam ile wysylka hihhiihhihi , pozdrawiam :*:* ps. ten zapach jest cudowny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Do melisek podchodzę i ja, ale do tej pory wszystkie baleriny spadały mi z nóg... I trochę mam obawy przez inwestycją w buty, które zajmą zaszczytne miejsce w szafie po pierwszym spacerze :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń