piątek, 8 sierpnia 2014

Kosmetyczno - niekosmetyczni ulubieńcy.


A czemu nie? Wakacje są:P. Za wiele to tych ulubieńców nie mam, ale od czasu do czasu lubię się podzielić moimi odkryciami. Co prawda nie mam wypchanej szafy kosmetykami, wręcz ostatnio zrobiłam porządek kierując się względną zasadą minimalizmu(o ile na minimalizm w ogóle mnie stać) i część rzeczy oddałam siostrzenicy KP. Sama lubię poczytać co się sprawdza, co nie, a więc oto moja lista.



1. Konsola.
Każdy chyba kiedyś siedział nad jakąś grą i, o ile nie pochwalam wiecznego siedzenia przy tego typu zabawkach, to jednak nic tak nie odrywa myśli jak gra. Nieważne, czy na komputerze, czy konsoli, ważne, by wciągała. Moim numerem jeden jest "F1 Race Stars", która do złudzenia przypomina grę "Crash bandicoot", czyli lżejsza wersja wyścigów. W "F1" występują gwiazdy Formuły jeden, więc oczywiście jest na naszej półce od premiery:) .

2. Cotton Ball Lights.
Te są trochę oszukane, bo wełna jest owinięta wokół plastikowych kulek, ale nie widać tego. Dorwałam je na wyprzedaży w Erstings Family i żałuję, że posiadam tylko jeden zestaw. Teraz zdobią łóżeczko J. i muszę przyznać że są świetne. Dodatkowo nie wciskamy ich do kontaktu, są na baterie, więc można położyć je w dowolnym miejscu :)

3.Woodwick Bar.
Należę do ludzi, którzy nie cierpią Yankee Candle. Uważam, że nie pachną wystarczająco mocno i długo, a także są nieporęczne i drogie. Skłamałabym mówiąc, że Woodwick jest tanią marką, na pewno jest jednak taką, która oferuje za cenę również jakość. Jedna tabliczka ma cztery kostki, a w większości przypadków, jedna kostka starcza na zdecydowanie dłużej niż dzień. Linen, muszę zgaszać już po pół godzinie a zapach unosi się po niej długo. Biorąc pod uwagę, że na Ebay koszt jednej "czekolady" to nawet dwa euro, myślę że biją YC na głowę po stokroć.

4.Tangle Teezer.
Jak mogłam bez niego żyć? Teraz, kiedy mam już krótkie włosy, nie mam z nimi za wielkich problemów, chociaż dalej mają skłonność do kołtunienia. Jednak wcześniej, każde rozczesywanie to był horror i zajmowało z 10 minut z zegarkiem w ręku a i często tyle samo więcej, po kupieniu TT czas skrócił się do 3 minut przy dużym skołtunieniu. Warto, naprawdę warto.


























5, Zmywacz do paznokci.
Nie byle jaki, bo w środku poza płynem jest gąbeczka. Cały pic polega na tym, że wkładamy palec do takiego cuda i merdamy, a po chwili, czary mary! Zero lakieru! Świetna sprawa dla ceniących sobie szybkość i dokładność:).

6. Rimmel Wake Me Up.
Podkład ukochany. Lubie jego konsystencję, blask jaki daje, taki zdrowy, a nie jakbym właśnie nasmarowała się olejem, oraz to, że nie podkreśla suchych skórek. Do tego trzyma się naprawdę wyśmienicie i posiada odcień prawie tak jasny jak moja skóra, co nie zdarza się często:).

7. Astor Play It Big.
Tusz. Do tej pory sądziłam, że nie ma lepszego niż False Lash Effect Max Factora, a jednak, kiedy z braku laku kupiłam ten, zakochałam się. Dostałam już nawet kilka komplementów i podejrzeń co bym posiadała sztuczne rzęsy:), a to wszystko za sprawą szczoteczki, która pięknie je rozczesuje, tworząc wachlarz i to taki, że spokojnie mogłabym zrobić wiatr mrugając:).

8. Joanna, Jedwab.
Uwielbiam go za cenę, w stosunku do ilości. Jeszcze nigdy nie udało mi się zużyć całego, zawsze prędzej stawało się coś z opakowaniem, które niestety jest szklane. Minusem jest również zamknięcie, które często się gubi. Zapach za to, jest cudowny:).

9. Batiste, suchy szampon.
Sprawdza się w upały, kiedy w połowie dnia moje włosy wyglądają jakby chciały pod prysznic, a także w dni lenia, czyli takie, kiedy zwyczajnie nie mam ochoty ich myć. Odświeża szybko i skutecznie, jednak nie zauważyłam ani uniesienia(mam dość ciężkie włosy, więc może dlatego), ani żadnej różnicy pomiędzy używaniem zwykłego w stosunku do tego przeznaczonego dla brunetek. Tyle, że ręce się brudzą.

Czy ktoś ma coś do polecenia?:)

3 komentarze:

  1. Mam ten podkład i również uważam, że jest świetny! :) A te "świecące kule" od zeszłego roku już przykuły moją uwagę, chyba czas na zakupy. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W odpowiedzi na Twój komentarz do tego wpisu:
    o dziwo cienie te nie załamują się na powiece, utrzymują się cały dzień, jednak na powiece są mniej kryjące aniżeli wyglądają w słoiczku. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Te lampki są świetne i sama czaję się na jakiś komplet :) Z Twoich ulubieńców podłączam się pod szczotkę TT, którą uwielbiam! :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń